Kliknij tutaj --> 🐏 ból głowy po odstawieniu mięsa
W moim przypadku najczęstszym powodem bólu głowy jest stres, czasami samo uświadomienie sobie przyczyny, zrozumienie emocji, działa leczniczo; doświadczyłam tego kilka razy i uczę się słuchać tego, co ten ból „chce mi powiedzieć”. Co do glutenu… Przez pierwszy miesiąc po odstawieniu glutenu migreny miałam prawie codziennie.
Cynamon może obniżyć ryzyko chorób przewlekłych. Kolejną ważną właściwością polifenoli w cynamonie jest to, że mogą zapobiegać chorobom przewlekłym. Jedzenie cynamonu może więc obniżać poziom cukru we krwi i zmniejszyć wrażliwość na insulinę, co sprawia, że jest idealną przyprawą dla osób z cukrzycą typu 2.
Ból głowy po kawie – kofeina a leki przeciwbólowe. Kofeina zawarta w kawie jest popularnym składnikiem wielu leków przeciwbólowych, tymczasem okazuje się iż może także powodować ból. Zamiast nam pomóc może wywołać migrenę potęgując tzw. ból z odbicia. By uniknąć dolegliwości dobrze jest rozpoznać swój organizm i
Ból głowy na czubku - przyczyny, diagnostyka i leczenie. Ból głowy na czubku dokucza z wielu różnych przycz. Napięciowy ból głowy - przyczyny, objawy, leczenie. Ból głowy typu napięciowego to samoistny ból głowy. Potylica - zaburzenia, ból potylicy a migrena, guzy. Potylica to tylna część sklepienia czaszki, która
Jedzenie cukru w ograniczonych ilościach. 1. Odstawienie cukru - pierwsze objawy. Cukier jest wszędzie. Nie tylko w czekoladzie, batonach i jogurtach. Znajdziesz go w wodzie smakowej dla dzieci, przecierach owocowych, sosach pomidorowych. Nie zajmuje ostatniego miejsca w składzie, wręcz przeciwnie – stoi na podium.
Agence De Rencontre Femmes De L Est. Uwaga, to będzie dłuuuugiiii post ;-P - tylko dla wytrwałych, zmotywowanych prawdziwych twardzieli ;-). Mięsa nie jem od końca 2009 roku, mamy już początek 2015 i tak sobie myślę, że 5 lat to naprawdę sporo. Moje menu jest teraz praktycznie całkowicie surowe, nie wliczając picia kawy i kilku grzeszków typu: czarna czekolada czy sporadycznie trochę chipsów. Cała moja dietetyczna przygoda zaczynała się oczywiście od wegetarianizmu. Mogę śmiało powiedzieć, będąc już tak daleko, że wegetarianizm i weganizm to naprawdę bułka z masłem. Jeśli mówię komuś, że nie jem mięsa a jedynie surowe warzywa i owoce to mam wrażenie, że większość po prostu nie dowierza. Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jem chleba, bułek i żadnego innego pieczywa, jogurtów, serków, gotowanych zup, ziemniaków, fasoli, grochu, itd. Jedynie zdanie, które większość jest w stanie zapamiętać i sobie uświadomić brzmi: nie je mięsa. Okazuje się, że można, więc tym bardziej możliwe jest życie bez produktów pochodzenia zwierzęcego (weganizm). Krowy, byki, konie, barany, słonie, żyrafy też nie jedzą mięsa i jakoś mają się dobrze...no, gdyby nie ludzie. Wielu ludzi z nadwagą ma problem ze zrzuceniem kilogramów. Szukają najprostszej drogi, takiej bez większych wyrzeczeń. Jeśli jednak przestaniesz traktować wyrzeczenie jako wyrzeczenie i pozwolisz wszystkiemu "płynąć" to dasz radę bez problemu. Niestety cały przemysł spożywczy zawładną naszymi kubkami smakowymi do tego stopnia, że jedzenie stało się nałogiem. Często ludzie zadają mi pytanie czy jak zrezygnują z mięsa to schudną? Odpowiedź jest niżej, najpierw jednak wyjaśnię pewne kwestie. Na początek wkleję cytat ze strony gdzie wypisane są skutki nadwagi, być może nie każdy zdaje sobie z nich sprawę: Zaczyna się od zbyt ciasnych ubrań. Potem właściwie cała zawartość szafy nadaje się tylko na strych. Zaczyna ci być wszystko jedno, w co się ubierasz… i tak we wszystkim wyglądasz grubo. Ciężkie ciało sprawia, że zniechęcasz się do wielu ciekawych zajęć. Niektóre czyni wręcz niedostępnymi dla ciebie – np. wędrówki po górach, gra w tenisa… Wiele tracisz. Jeżeli wcześniej byłaś/byłeś osobą atrakcyjną, niekorzystna zmiana wyglądu odbija się bardzo niekorzystnie na twojej psychice. Ciężkie ciało obciąża stawy - im dłużej, tym bardziej są one nadwyrężone i w końcu zaczynają odmawiać posłuszeństwa – protestując bólem. Zaczyna się od dyskomfortu z poruszaniem, a potem… blogi odchudzających się pełne są opowieści o endoprotezach stawów kolanowych, operacjach. Choroby układu krążenia są wprost zależne od wagi: osoby otyłe muszą mieć kłopoty z całym systemem naczyń krwionośnych, który nie może podołać w obsłudze dużego ciała. Serce po prostu się męczy. Jeżeli mu nie pomożesz, wkrótce może nie wytrzymać… U grubasów rokowania po zawale serca są gorsze niż u osób przeciętnej wagi. Miażdżyca tętnic u osób otyłych pojawia się znacząco wcześniej. Otyłość zwiększa ryzyko cukrzycy Otyłość często łączy się z kamicą żółciową, jednocześnie zwiększając ryzyko podejmowane podczas operacji. Umieralność grubasów jest przeciętnie o połowę wyższa od średniej populacji Oczywiste jest, że proponuję wszystkim wyeliminowanie mięsa z jadłospisu bo zależy mi na tym, żeby jak najmniej stworzeń cierpiało. Nie należę do tych, którzy oblewają się czerwoną farbą i protestują przeciwko ubojowi zwierząt, nie podsyłam nikomu filmików z rzeźni itd. itp. Jednak niesamowicie boli mnie kiedy ktoś przestaje jeść mięso jedynie ze względu na swoją wagę (choć dziękuję i za to, bo obroty przemysłu mięsnego zaczynają wtedy spadać). Być może jakiś czas bez mięsa uświadomi temu komuś jaką krzywdę wyrządza się bezbronnym zwierzakom a być może nie i do mięsa znowu wróci. Obecnie jedzenie mięsa jest dla mnie czynnością tak bezcelową i bezsensowną....że trudno mi nawet opisać jak bardzo. To jak świadome działanie na swoją szkodę i na szkodę zwierząt, to jak zabijanie siebie powoli bo przecież na coś trzeba umrzeć. Do wyboru masz kilka opcji, zależy, który narząd zacznie siadać pierwszy: Wątroba? Nerki? Jelita? Żołądek? Może wolisz raka? A może zawał? Może cukrzyca? To się okaże już niedługo. Jeśli nie zależy Ci na dłuższym życiu to ok, wybór należy do Ciebie. Mnie na długim i zdrowym życiu zależy bo nie życzę sobie, żeby ktoś wymieniał mi pieluchy w wieku 80 czy 90 lat. U wielu jeszcze wcześniej. Nie są mi obce drwiny i głupie dogadywania. Spotykałam się z tym nie raz. Obecnie nie robi to na mnie aż tak wielkiego wrażenia bo jestem całkowicie przekonana o słuszności swojego wyboru, ale dawniej bywało różnie. Najbardziej bolały docinki rodzinne (wiem, że wielu wegan miało i ma ten sam problem). To niesamowite jak rodzina potrafi w kilka sekund zrównać z ziemią wielki entuzjazm. Trzeba jednak zrozumieć te zmartwienia, ich obawy, że padniesz, zachorujesz, albo jeszcze co innego bo fantazja ludzi jest nieskończona. Taki okres niestety trzeba przetrwać, przeczekać, być cierpliwym, znosić ze stoickim spokojem. To czas kiedy czujesz się naprawdę dziwnie, jak jakiś nawiedzony "mesjasz" głoszący na ulicach Nowego Jorku, że on jeden jedyny ma słuszność a niestety większość go wyśmieje. Musisz zrozumieć dlaczego twoi rozmówcy cię nie rozumieją, postawić się na ich miejscu. Ludzie zazwyczaj nie lubią kiedy coś dzieje się nagle, kiedy coś burzy ich dotychczasowy schemat. Wszelkie zmiany są możliwe, ale wprowadzane stopniowo często przez bardzo długi okres czasu. Jeszcze raz podkreślam, że nikogo na siłę do zmiany diety nie namawiam, jeśli coś zmienisz to tylko z własnego zadawane pytania i kilka dobrych rad: 1. Czy schudnę jeśli przestanę jeść mięso? Jeśli odstawisz mięso schudniesz, ale nie tyle ile byś chciał/a. To że odstawisz mięso nie spowoduje, że za miesiąc będziesz chodzącą gwiazdą fitness. Nie jedzenie mięsa ma szersze znaczenie. Mięso wpływa na układ nerwowy, powoduje gnicie w jelitach, zatyka je. Ludzie jedzący mięso są bardziej nerwowi i agresywni. Zwierzęta nie chcą umierać. Przypomnij sobie co dzieje się z Twoim ciałem kiedy odczuwasz strach - jesteś spięty, w organizmie zachodzi wiele chemicznych zmian obronnych. To może trudne do zrozumienia, ale mięso zwierzęce przesycone jest strachem i na pewno nienawiścią do ludzi (wiedząc, że idziesz na śmierć też nie byłbyś zadowolony). Kiedy przestaniesz jeść mięso naprawdę pomożesz swojemu organizmowi, odetchnie z ulgą, ale jeszcze sporo czasu minie zanim wydali całą gnijącą padlinę. Przede wszystkim jednak przestajesz być mordercą, uratujesz w ten sposób kilka istnień a jeśli inni pójdą w Twoje ślady to tych istnień będzie jeszcze więcej. Nie fajnie jest mieć czyjąś krew na rękach. Oczyścisz swoje sumienie, to naprawdę wielka ulga. 2. A czym zastąpię mięso? Wszyscy szukacie zamienników mięsa. Po co? Nie ma zamiennika. Zaczynacie zjadać jeszcze więcej smażonego niż przedtem: klopsy, kotlety sojowe, zapiekanki, pizze, placki, frytki itd. itp. Nie schudniecie wtedy. Mięso się po prostu eliminuje i na tym koniec. 3. Czy będę bardzo słaby po odstawieniu mięsa? Oczywiście po odstawieniu mięsa można czuć się osłabionym (ja tego nie miałam, ale ja byłam przekonana, że mięso nie jest mi potrzebne) wtedy organizm się oczyszcza, ale jest to krótkotrwałe. Jest to bardziej wina psychiki niż braku mięsa. Jeśli ktoś był przekonany, że mięso daje siłę i nagle przestaje go jeść to organizm podświadomie robi wszystko, żeby wrócić do starych nawyków więc WYDAJE CI SIĘ, że słabniesz. 4. Przejadanie się. To jest wielki problem ludzi, którzy przestają jeść mięso. To był i nasz problem kiedy przechodziliśmy na witarianizm. Powiedziałabym nawet, że jest to jakiś rodzaj paniki, jesteśmy świadomi, że coś wyeliminowaliśmy i z góry zakładamy czarny scenariusz. Lepiej jest nie jeść nic niż się przejadać. Zbyt częste jedzenie powoduje, że organizm nie zdąży strawić śniadania bo już wciskasz kolejną sałatkę czy zapychasz się bananami. Nie, nie tędy droga. 5. Zbyt dużo tłuszczów. Tłuszcz niestety szkodzi. Spróbuj nie jeść nic tłustego przez cały tydzień. Po tygodniu kup sobie paczkę orzeszków. W połowie zrobi Ci się tak niedobrze, że orzechy odstawisz. Twój organizm sam Ci mówi, że zjadłeś za dużo! A ludzie opychają się orzechami, awokado, olejami itd. itp. Potem narzekają na to, że dieta im nie służy bo mają albo biegunki albo zaparcia, cały czas wydęty brzuch i gazy. Nadmiar tłuszczu jest też prawdopodobnie przyczyną candidy. 6. Odpowiednio komponuj menu. Im prościej tym lepiej. Nie łącz zbyt wielu składników w sałatkach, im prostsze tym lepiej będą się trawić. Jest kilka prostych zasad, które pomogą Ci uniknąć przykrych dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Poszukaj o łączeniu warzyw, owoców i tłuszczów, o komponowaniu posiłków; informacji na ten temat jest sporo. 7. Badania. Pytano mnie też czy robiłam jakieś badania. Nie, nie robiłam bo czuję się świetnie. Z tego co czytałam, osoby, które badania robiły miały wszystko w normie. Z czystej ciekawości zrobię jak będę miała czas i możliwości. 8. To skąd macie siły? Z warzyw i owoców. A jeśli się nimi nie przejadamy to mamy tych sił jeszcze więcej. Jeśli się przejadasz to ciało potrzebuje więcej energii i czasu na trawienie więc brakuje Ci sił - coś za coś. "Na szczęście" dziś są energetyczne drinki, batony, kawa, po których spożyciu na chwilę dostajesz powera. 9. To co jecie np. na obiad? Surówki. Nigdy się nie nudzą. Zawsze wychodzą inne. Na śniadanie jakieś słodkie owoce między tym trochę orzechów, dużo zieleniny. Weganie mają znacznie szersze pole do popisu. Gotowanych czy pieczonych wegańskich przepisów jest cały internet. 10. A ryby jecie? Nie, nie jemy ryb bo to też są zwierzęta. 11. Ale przecież rośliny też czują! Hello! Jest ktoś mądrzejszy do rozmowy?! 12. Nasi dziadkowie też jedli mięso i jakoś se dobrze radzili. Tak. Tylko mało który dożył bezchorobowo setki. Poza tym oni jedli trochę bardziej ekologicznie, mieli swoje, dużo pracowali. Jeśli chodzi o odległe czasy przedwojenne to wątpię, żeby na stole codziennie było mięso. Mój dziadek w czasie wojny mięsa nie jadł prawie wcale a przeżył. 13. A dzieciom też nie będziesz dawała mięsa? Absolutnie. Ani mięsa ani żadnego zwierzęcego mleka i jego pochodnych. 14. Bardzo ważna moja uwaga: NIECH CI PALMA NIE ODBIJE!!! Jak czytam, że witarianie wstrzykują sobie w żyły witaminę B12, że szukają minerałów i składników w różnych drogich pochodzących z kosmosu warzywach i owocach, używają jakiś cronometrów, muszą zjeść drogą spirulinę czy coś tam bo niby jest kosmicznie zdrowa, że nadużywają białka...to sobie myślę, że taką postawą jedynie odstraszają niż zachęcają. A jedzenie powinno być tak proste jak przyroda i dostępne dla każdego. Są i tacy, którzy żyją na samych zupkach chińskich, tacy są bladzi i chudzi, słabną i dają zły przykład diety wegetariańskiej/wegańskiej. I odwrotnie, są wegetarianie/weganie otyli, opychający się wszystkim byle nie zwierzęcym. 15. Ale ja nie zabijam. Na pewno? Wegańska kuchnia proponuje tyle przeróżnych dań, że od przepisów może głowa rozboleć. Bez problemu zrobisz wegański rosół, grochówkę, bigos, kapuśniak, fasolkę po bretońsku, rybę po grecku, flaczki, torty, ciasta, praliny Poza tym internet tak naprawdę nie jest tu aż tak potrzebny, owszem, pomaga, ale jeśli powiesz sobie, że robisz jedzenie bez produktów odzwierzęcych to takie jedzenie będziesz robił/a. I tyle. Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu to wyeliminowanie mięsa i glutenu z jadłospisu będzie zmianą samą w sobie a dodatkowo przyniesie sporo innych pozytywnych zmian. W końcu od tego co jesz zależy Twoje życie. Czy jesteś tego świadomy? Czy tylko mówisz: tak, wiem. Ludzie odżywiają się światłem a Ty boisz się, że umrzesz z głodu jak wprowadzisz więcej surówek i przestaniesz jeść mięso ;-). I przerwa na kilka obrazków, żeby za nudno nie było ;-) Ja też kiedyś byłam małym prosiaczkiem (liceum/studia). Może nie byłam gruba, ale na pewno miałam lekką nadwagę. Problemy ze skórą, z głową ;-P i wiele innych. Dodam, że ćwiczyłam praktycznie codziennie średnio jedną godzinę (w dni kiedy wracałam wcześniej do domu). Efektów nie było. Jak dla mnie MASAKRA! Prawdziwa Wenus. I znajdź tu chłopaka z takim wyglądem ;-) Później pofarbowałam i ścięłam włosy, zaczęłam się trochę lepiej ubierać pisałam wyżej nie byłam gruba, moim problemem były zbite masywne uda i tyłek, no i lekka nadwaga ( przy wzroście 152 cm waga wahała się między 52-55 kg). Odnośnie zdjęcia poniżej powiecie: Dziewczyno, czyś ty na głowę upadła? Przecież miałaś normalną figurę, z czego się chciałaś odchudzać, to jakaś obsesja? No tak, ale ważniejsze zawsze dla mnie było samopoczucie, nie czułam się dobrze w swoim ciele, byłam spowolniona i ociężała, miałam zaparcia i inne fizyczne problemy, o których na razie nie będę pisała. Kto wie jakbym dziś wyglądała gdybym nie zaczęła inaczej jeść. Raczej nie wychodziłoby mi wmawianie sobie, że z otyłością jest mi dobrze, że mój celulit jest zarąbisty, i że w ogóle jest super. Amerykański schemat nie bardzo do mnie pasuje. Dobra, koniec obrazków. Teraz odpowiedź na nurtujące wszystkich pytanie: To co zrobić, żeby schudnąć?! Zasady są proste. Musisz być zmotywowany/a a nie zmuszony/a. Każda dieta się kiedyś kończy. Tu trzeba zmienić punkt widzenia w życiu i pewne przyzwyczajenia już na stałe. Przestań jeść mięso Przestań pić mleko (i jego pochodne: sery, jogurty, maślanki itd) Odstaw gluten (głównie mąka pszenna) Ogranicz produkty smażone (najlepiej wyeliminuj całkiem; pieczenie jest nieco zdrowsze) Jedz mniej tłuszczy, nawet te surowe (orzechy) w większej ilości szkodzą i tuczą Wprowadź do diety więcej surowych owoców i warzyw ( może nie wiesz, że takie warzywa jak: brukselka, cukinia, dynia, kalafior, jarmuż, brokuł, buraczek czy seler je się też na surowo!!!!) Zacznij się troszkę więcej ruszać. Nie jest to wymagane, ale jednak trochę ruchu daje poczucie, że jest się jeszcze człowiekiem. Wyrzuć telewizor - opcjonalnie ;-) Zastąp cukier rafinowany bananami, daktylami, figami, czarną czekoladą, miodem, syropem klonowym. Słodyczy bez cukru jest tysiące w internecie. Nie przejadaj się, dopiero po krótkiej głodówce zrozumiesz jak niewiele potrzebujesz. W początkowym okresie pij dużo wody (płynów) ponieważ Twój organizm będzie wydalać toksyny a to mu w tym pomoże. Bardzo ważne jest staranne gryzienie. Im dłużej żujesz tym szybciej i lepiej się wszystko trawi. Poza tym poczujesz sytość nawet po misce surówki. Wyrób w sobie taki nawyk. To ważne! Nie licz kalorii po prostu jedz zdrowo. Jedzenie to jedynie paliwo dla Twojego organizmu, nie myśl o nim cały dzień. W skrócie można powiedzieć: Po prostu weź się w garść i zacznij działać. Schudniesz na pewno, ale za swoje decyzje i zdrowie odpowiadasz zawsze sam. Najlepiej wprowadzaj wszystko stopniowo nie będziesz wtedy słaby a Twój organizm zacznie się powoli odtruwać. Na początek najlepiej odstawić mięso i mleko, wprowadzić więcej warzyw i owoców, ograniczyć smażenie, jedzenie długo i dobrze przeżuwać . Później przestań jeść gluten, albo przynajmniej nie kupuj nic co jest zrobione na mące pszennej. Zacznij czytać składy na produktach, posiedzisz trochę dłużej w sklepie, ale wyjdzie Ci to na dobre. Czytaj w tym okresie dużo książek o weganizmie, o wpływie glutenu na człowieka, o osiągnięciach tych, którzy już tę drogę przeszli, szukaj wegańskich przepisów...to wszystko bardzo motywuje do działania. Obiecuję, że pewnie nie jedną informacją się zaskoczysz. Jednak prawdziwie motywujące jest kiedy osoby starsze zaczynają "coś robić" ze swoją dietą i ciałem. Wtedy i młodzi się mobilizują ;-). I to jest patrzenie przyszłościowe, to jest dbanie o zdrowie następnych pokoleń a nie wykładanie kasy na lekarzy, szpitale i różne drogie zabiegi. Kilka dobrych rad i ciekawostek ode mnie: Tak, surowe pieczarki są jadalne. Niezastąpione w sałatkach i surowych zupach. wiele dzikich roślin jest jadalnych, warto dodawać je do sałatek czy szejków mleko można zrobić z migdałów, kaszy, kokosu, orzechów włoskich, laskowych, nerkowców, migdałów itd. z kaszy gryczanej i jaglanej (obie są bezglutenowe) można wyczarować cuda. wiele sklepowych suszonych owoców zawiera dwutlenek siarki, który jest szkodliwy i olej, który jest zjełczały. Prażone i solone orzeszki nie są zdrowe! w puszkach (groszek, kukurydza, fasola, przeciery itd.) znajduje się rakotwórczy bisfenol pasternak to nie to samo co pietruszka komponowanie sałatek i surówek wcale nie jest drogie. Kapusta, cebula, marchewki, seler, pieczarki, por itp. wcale nie kosztują majątku. nie potrzebujesz specjalistycznego sprzętu, zwykły nóż, tarka, deska i ewentualnie blender Ci wystarczą. nie jedz soi, jest przereklamowana a do tego genetycznie modyfikowana wysiany słonecznik ścięty po rozwinięciu dwóch liści, dodany do sałatek jest naprawdę smaczny. w miarę możliwości uprawiaj swoje warzywa i owoce; rób własne przetwory kapusta kiszona a kwaszona to co innego, tak samo ogórki kwaszone i kiszone zacznij czytać składy na produktach majonez i smalec można zrobić bez użycia jajek i tłuszczu zwierzęcego (majonez z ziemniaków a smalec z fasoli), kaszy jaglanej nigdy nie mieszaj podczas gotowania, możesz doprowadzić ją do wrzenia i schować pod pierzynę albo koce, tam dojdzie a ty zaoszczędzisz energii. z gotowanych warzyw na wywar możesz zrobić pastę do chleba albo sałatkę. banany, daktyle, bataty to warzywa wysoko skrobiowe. wiele przypraw posiada w składzie glutaminian sodu - nie używaj takich przypraw używaj soli morskiej zastąp ocet spirytusowy octem jabłkowym, z pestek winogron, cytryną itd. itp. warzywa o ciemnozielonym zabarwieniu mają więcej chlorofilu i więcej wartości ananas, truskawka, pomidor, kiwi itp. należą do owoców kwaśnych słuchaj swojego ciała, jeśli nie jesteś głodny nie jedz widocznie wtedy Twój organizm potrzebuje energii na coś innego niż trawienie być może akurat zapobiega rozprzestrzenieniu się jakiejś infekcji po odstawieniu mięsa nie zaczną wypadać Ci włosy i nie będziesz mieć anemii (chyba, że będziesz żywić się jedynie bułkami ;-) nie popadaj w skrajności, jedzenie samych zupek chińskich i pszenno-drożdżowych ciast jest przejawem jedynie głupoty uważaj na włoski na owocach opuncji brukselkę do sałatki szybciej zetrzesz na tarce o małych oczkach niż pokroisz nożem dowiedz się jak wygląda dojrzałe awokado . Dbaj o zęby. Zakwaszenie organizmu powoduje psucie zębów. Jedz tylko dojrzałe owoce i warzywa (np. banan musi mieć kropki; jeśli po zjedzeniu ananasa, jabłka albo kiwi szczypie Cię język tzn. że owoc jest niedojrzały) Nie panikuj, że możesz mieć za mało białka. Białka będziesz mieć na pewno pod dostatkiem. A jeśli faktycznie się boisz to jedz nasiona konopi, w nich jest wszystko. Sam szukaj wiedzy i wybieraj najlepsze dla siebie opcje. Teoretycznie nie powinno się łączyć bardzo słodkich owoców z tłuszczami; słodkich owoców i kwaśnych; powinno się jeść najpierw owoce a potem surówki; pić przed posiłkiem albo godzinę po....ale to już zależy od Ciebie. Zawsze możesz sprawdzić jak to na Tobie działa, albo poszukać więcej informacji. Namoczone suszone owoce i orzechy są lepiej przyswajalne. Szkoła, lekarze, naukowcy, rodzice i dziadkowie też się mylą. Jeśli jesteś zestresowany/a, zmęczony/a życiem, masz problemy z zaśnięciem, nie radzisz sobie ze stresem, masz negatywne myśli - zapal sobie wieczorem zioło, zobacz jakąś dobrą komedię albo śmieszne filmiki i idź spać z uśmiechem na twarzy i łzami w oczach...ze śmiechu oczywiście./ opcja dostępna jedynie dla mieszkających w Czechach i Holandii. Najwięcej wapnia ma mak. Najwięcej składników wypłukuje z organizmu stres. Fazy księżyca mają wpływ na nasze samopoczucie i rozwój roślin. Leonardo da Vinci, Lew Tołstoj, Natali Portman i wiele innych znanych to wegetarianie. spróbuj upolować i zjeść surowego zająca - pokaż jakim jesteś mięsożercą ;-). Ja też miałam problemy zdrowotne i to nie małe bo ból był czasem nie do zniesienia. Robiłam ekg jamy brzusznej, nic nie wykazało, chirurg powiedział, że to zespół jelita wrażliwego, ginekolog powiedział, że trzeba urodzić dzieci to może ból minie. Żaden doktor/ka nie wspomniał o zmianie diety! Menu zmieniłam, zaczęłam być lekarzem sama dla siebie, rozumieć swoje ciało i teraz nie mam już dawnych problemów. O surowej diecie (witarianizmie) napiszę może w innym poście jak już będę miała więcej do powiedzenia w tym temacie. Po roku czuję się świetnie (nigdy tak dobrze się nie czułam), ale to według mnie jeszcze za krótki okres tym bardziej, że piję praktycznie codziennie kawę i jem czarną czekoladę. Wielu witarian i wegan jest na swoich dietach już wiele lat, warto odwiedzić ich blogi. JEŚLI TEMAT CIĘ ZAINTERESOWAŁ: O tym dlaczego przeszłam na witarianizm pisałam już tutaj TUTAJ. O białku dowiesz się TU. Filmiki o tym jak łączyć warzywa, owoce i tłuszcze a także przepisy na dobre szejki TUTAJ. O rodzinach, które zmieniły swoje życie: 1. "Przełom" i "Ścieżka do wolności" Blogi, które zawsze polecam (jest ich znacznie więcej): na moim blogu też można znaleźć trochę przepisów Książki, które polecam (nie tylko o jedzeniu): Dieta bez pszenicy. William Davis Wegetarianizm. Zmierzch świadomości łowcy. Maria Grodecka Dieta ponad materią: Wegetarianizm a religie świata. Steven Rosen Czy można żyć 150 lat? Tombak Michał Anastazja. Cykl: Dzwoniące Cedry Rosji. Władimir Megre Przebudzenie. Anthony de Mello Potęga podświadomości. Joseph Murphy Oczywiście w internecie znajdziecie dużo innych filmów, blogów, książek o zdrowym odżywianiu, ja wybrałam akurat te, które naprawdę mi pomogły. Czytajcie, szukajcie, nie poddawajcie się. Pozdrawiam ;-) Nie zezwalam na publikowanie moich zdjęć bez mojej zgody!!! Wszystkie zamieszczone wyżej informacje są jedynie moimi wskazówkami, wynikiem doświadczenia i obserwacji. Nie odpowiadam za Twoje zdrowie i decyzje. Nie jestem lekarzem.
Nietolerancja tyraminy Od niedawna wiadomo, że u osób z nietolerancją tyraminy mogą występować przewlekłe migreny. Tyramina to organiczny związek wchodzący w skład białek pożywienia. Tyramina powinna być rozkładana na mniejsze cząsteczki i usuwana z organizmu. Jednak osoby z nietolerancją cierpią na niedobór enzymu zwanego w skrócie MAO, który odpowiada za metabolizm tego aminokwasu. W takich przypadkach tyramina dostaje się do krwiobiegu, co powoduje ból głowy, powstały na skutek gwałtownego podniesienia ciśnienia tętniczego krwi. Migrena pojawia się zazwyczaj w niedługim czasie po spożyciu produktów zawierających znaczne ilości tyraminy. Ból nie musi wystąpić zaraz po posiłku, ale kilka, a nawet kilkanaście godzin później. Pod wpływem tyraminy naczynia krwionośne najpierw gwałtownie się kurczą, a potem rozszerzają. Polecamy serwis Ból głowy W niektórych przypadkach może wystąpić kołatanie serca, a nawet zapaść. Tyramina wpływa ponadto na zmiany nastroju. Aby uniknąć bólów głowy, należy ograniczyć spożycie produktów zawierających tyraminę. Tyraminy powinny unikać również osoby, które przyjmują leki blokujące działanie enzymu MAO. Tyramina powstaje z rozkładu białek długo przechowywanej lub fermentującej żywności i występuje zarówno w produktach pochodzenia roślinnego jak i zwierzęcego. Jeśli dokuczają ci bóle migrenowe, zapoznaj się z poniższą listą produktów zawierających tyraminę. Produkty zawierające znaczne ilości tyraminy sery żółte miękkie i twarde, piwo, wino (z wyjątkiem młodego), drożdże, pikle, sos sojowy, wątróbki drobiowe, pomidory, awokado, banany, figi, czekolada, wędzone i marynowane ryby, bób, salami, czerwone mięso. Zobacz też: Tyramina i jej działanie Autor: dietetyk Agnieszka Kopacz, Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Picie kawy jest jednym z najprzyjemniejszych momentów każdego dnia. Sięgamy po nią o poranku, w pracy lub na wieczornych spotkaniach ze znajomymi. I dobrze, ponieważ napój ten posiada wiele zalet. Gdy pijemy go jednak za dużo, możemy się uzależnić. Wtedy przyda się detoks. Sprawdź, co dzieje się w organizmie, gdy odstawimy kawę na kilka dni. Zobacz film: "Co się dzieje gdy zjadamy posiłek?" 1. Zalety kawy Składniki zawarte w kawie hamują pracę receptorów odpowiedzialnych za wysyłanie mózgowi sygnałów o senności. W związku z tym po wypiciu kilku łyków naparu nasz nastrój automatycznie się poprawia. Napój działa także przeciwbólowo, podnosi ciśnienie krwi i obkurcza naczynia krwionośne, tym samym dodając energii do dalszej pracy. Po filiżankę czarnej, mocnej kawy powinni sięgać również sportowcy. Wypita przed treningiem pozwoli na dłuższe i bardziej efektywne ćwiczenia. To nie wszystko – w składzie kawy znajdują się mikroelementy, które utrudniają bakteriom utrzymywanie się na szkliwie zębowym. 2. Uzależnienie od kawy Nie oznacza to jednak, że kawę możemy pić w niezliczonych ilościach. Jest to używka, która w nadmiarze szkodzi naszemu zdrowiu. Po czym poznać, że jesteśmy od niej uzależnieni? Szybciej się denerwujemy, nadmiernie pocimy i odczuwamy drżenie rąk. Może nam także towarzyszyć bezsenność. Niektóre osoby są zdania, że kawa nie wpływa na jakość ich snu. To zła wiadomość. Organizm w ten sposób sygnalizuje, że przyzwyczaił się do mocnych dawek kofeiny. Lekarze zalecają, by ograniczyć picie tego napoju. Dwie małe filiżanki dziennie w zupełności wystarczą. 3. Efekty odstawienia kawy Raz na jakiś czas warto przejść na kawowy detoks. Pierwsze efekty, w zależności od stopnia uzależnienia, będą widoczne bardzo szybko. I chociaż na początku może być ciężko, organizm z pewnością ci za to podziękuje. Czego możemy się spodziewać po odstawieniu kawy? Bóle głowy Rezygnacja z kawy może spowodować mocne bóle głowy – podobne do tych, które odczuwamy po spożyciu zbyt dużej ilości alkoholu. Dlaczego? Gdy pijemy kawę, kofeina walczy z adenozyną – związkiem chemicznym, który przesyła sygnały o senności. Rezygnacja z kawy sprawia, że w pewnym momencie kofeina przestaje blokować receptory adenozynowe. W efekcie nie tylko czujemy się bardzo zmęczeni, ale i dochodzi do rozszerzania się naczyń krwionośnych. Wywołuje to silne bóle głowy. Właśnie dlatego kawę powinniśmy odstawiać stopniowo. Z czasem jednak bóle miną, a organizm odzwyczai się od kofeiny i innymi sposobami zacznie walczyć z sennością. Spadek produktywności Detoksu kawowego nie powinniśmy zaczynać w poniedziałek. Odrzucenie kawy wiąże się bowiem ze spadkiem wydajności w pracy i zaburzeniami koncentracji. Organizm od razu czuje, że dopływ kofeiny został zablokowany. Nieustanne uczucie osłabienia i chęć na częste drzemki są tutaj normalne. Zwiększony apetyt Efektem ubocznym odstawienia kawy, którego możemy się nie spodziewać, jest zwiększony apetyt. Może on trwać nawet przez kilka dni detoksu. W ten sposób organizm sygnalizuje o zmniejszonej niż zwykle otrzymywanej energii. Warto uzbroić się więc w zapasy warzyw i owoców. To doskonały moment na oczyszczenie organizmu ze szkodliwych toksyn. Odkrycie zalet herbaty Rezygnacja z kawy nie wiąże się tylko z nieprzyjemnymi skutkami. Po trzech dniach, które są najtrudniejsze, organizm wraca do formy. Okazuje się, że rytuał porannego picia kawy nie ma aż tak wiele wspólnego z kofeiną, niż mogłoby się wydawać. Ważniejszy jest tutaj moment powolnego rozbudzania się i picia ciepłego napoju. Warto więc zamienić poranną kawę na zieloną herbatę pełną antyoksydantów i sprawdzić, jak zareaguje na to nasz organizm. Zaczniesz budzić się wyspany Zmęczenie, które nieustannie odczuwa się po rezygnacji z kawy, zmusza do szybszego chodzenia do łóżka. W efekcie osoby na detoksie nie spędzają nocy przed telewizorem czy na bezsensownym przeglądaniu stron w internecie. Po kilku dniach widać pierwsze efekty odstawienia kawy – budzimy się wyspani i pełni energii do działania. Nie ma tutaj mowy o drzemkach czy problemach ze wstaniem z łóżka. 4. Czy detoks kawowy jest dla mnie? Jeżeli nie wyobrażasz sobie dnia bez kawy, często odczuwasz zmęczenie i brakuje ci siły do pracy – detoks kawowy jest dla ciebie. 10 dni kuracji wystarczy, by już nigdy nie wrócić do wcześniejszego stanu. polecamy
W tym poście chciałabym Wam po krótce przybliżyć jak możemy sobie pomóc, zmieniając kilka rzeczy w naszej ograniczająca produkcje związków, które wywołują stan zapalny jest podstawą likwidowania bólu to jeden z podstawowych czynników zapalnych powodujących w naszym ciele wiele zmian, które powodują „zastoje”, nagromadzenie się niekorzystnych płynów, na termikę naszego ciała oraz na niedobory wielu substancji. Uboga dieta w składniki odżywcze, zawierająca dużą ilość wysoko przetworzonych produktów, cukru, nabiału wzmaga produkcję związków wywołujących stan zapalny w ciele, które powodują ból. Wskazówki żywieniowe:1. Nie spożywaj nabiału (szczególnie mleka, twarogu, jogurtów, kefirów)Po odstawieniu nabiału u wielu kobiet słabną takie objawy jak bóle menstruacyjne, obfite krwawienie, bóle piersi i bóle związane z endometriozą. Pozostałości po hormonach i antybiotykach w mleku mogą stymulować kobiecy układ hormonalny w sposób, który nie jest dokładnie wyjaśniony. Dodatkowo nabiał odkłada się w naszym ciele w postaci „wilgoci” i powoduje zastój w cyrkulacji naszej Wyeliminuj spożycie wysoko przetworzonych węglowodanówNadmierne spożycie węglowodanów, szczególnie rafinowanych czyli wytworzonych z białej mąki pszennej takich jak ciastka, ciasta, krakersy, bułki itd. zwiększa poziom cukru we krwi oraz poziom insuliny, czego wynikiem jest zwiększona ilość prostaglandyn, które sprzyjają bólom menstruacyjnym. Także w konsekwencji taki pokarm zalega wiele czasu w naszym ciele nie dostarczając nam żadnych wartościowych substancji, a jedynie Ogranicz spożycie mięsa (szczególnie wieprzowiny)Kupuj mięso tylko ze sprawdzonych źródeł – mięso również zawiera pozostałości sterydów składających się ze zwierzęcych żeńskich hormonów płciowych, które zakłócają cykl menstruacyjny u Ogranicz spożycie cukru rafinowanegoCukier w naszym ciele robi wiele szkód, a jak wiecie znajduje się niestety w wielu produktach sklepowych, dlatego warto wyeliminować „śmieciowe produkty” tj. batony, chipsy, ciasteczka, cukierki, napoje gazowane i wszystko gdzie w składzie na pierwszym miejscu jest ogólne:1. Stosuj Omega 3Omega 3 występuje w warzywach zielonych, pokarmach chlorofilowych (chlorella, spirulina, koncentrat trawy jęczmiennej), w siemieniu lnianym oraz tłoczonym na zimno oleju lnianym. Wiele badań wykazało, że omega 3 łagodzi bóle menstruacyjne. Spożywaj codziennie 1 łyżkę oleju lnianego tłoczonego na Pij koper włoskiKoper włoski jest bardzo skutecznym ziołem do wspierania kobiecych dolegliwości, zmniejsza skurcze, rozluźnia, ogrzewa. Ważne, by pić koper min. 2-3 razy dziennie kilka dniu przed planowaną miesiączką. Jest oczywiście jeszcze kilka ziół wspierających np. rumianek, lawenda, pączki róży, kwiaty krokosza barwierskiego i wiele innych. Bardzo dobre efekty leczenia dolegliwości menstruacyjnych przynoszą zioła Olejek CBDOlejek powoduje, że ciało się rozluźnia, dlatego ból staje się lżejszy. Warto przed zastosowaniem poznać więcej szczegółów i dawkowanie. Ale szczerze polecam, bo Dbaj o ciepłoPrzy bolesnym miesiączkowaniu należy dbać o to, by kończyny były ciepłe i suche (unikać moczenia w zimnej wodzie), należy utrzymywać ciepło całego ciała – szczególnie jest to ważne podczas menstruacji. Utrzymywanie ciepła w pasie lędźwiowo – miednicowym jest bardzo istotne dla układu rozrodczego kobiet. Rozgrzewaj się od środka – jedz zupy, ciepłe długo gotowane na ciepło przez cały kiedy możesz by ogrzewać podbrzusze. Pisałam wcześniej w innym poście o moksie niebiańskiej. Ale także można używać po prostu by pamiętać, że miesiączka to czas oczyszczania na różnych poziomach - emocje, myśli, psychika. Zadbaj by ten czas był łagodny, nie blokuj napływających emocji, lęków - pozwól im w tym czasie wybrzmieć. Pozwól sobie chociaż tego pierwszego dnia na czas ze sobą, chociaż kilka godzin. Zadbaj o rozluźnienie ciała, o ciepło, o przyjemną atmosferę. Im bardziej odpoczniesz podczas miesiączki z tym większą energią powrócisz w kolejnym cyklu.
Od dzieciństwa cierpię na migrenę. Czytałam wszystko, co mogło mi dostarczyć wiedzy na jej temat, a ze szczególną uwagą czytałam o tym, jakie leczenie migreny może mi w końcu skutecznie pomóc w jej wyeliminowaniu. Wszystko też na sobie przetestowałam. Bo od 20 do 40% wszystkich przypadków napadów migren jest powodowanych głównie przez niewłaściwą dietę. Co może jeszcze wywoływać tę chorobę przeczytasz w moim wcześniejszym artykule „Migrena – w poszukiwaniu jej tajemnicy”. Jak zatem możesz zwalczać migrenę dietą? Albo inaczej – czego masz unikać, żeby głowa w końcu przestała Cię boleć? Dieta antymigrenowa Początkowo przyczyn migreny upatrywałam wyłącznie w genach. Myślałam też, że w moim organizmie jest coś nie tak i trzeba to naprawić. Wyniki badań jednak tego nie potwierdziły. Pierwszym produktem, który skojarzyłam z migrenowym bólem głowy była czekolada. Miałam wtedy 15 lat. Zrobiłam kilka prób i za każdym razem wypadały one pozytywnie. Dzień po zjedzeniu czekolady pojawiała się migrena. Trudno mi było rozstać się z nią na zawsze, ale gdy nachodziła mnie chęć na nią, przypominałam sobie straszny ból głowy, nudności i wymioty. Jak później ustaliłam, istnieje dostateczna ilość dowodów na to, że czekolada podnosi poziom ryzyka wystąpienia bólu migrenowego, a więc dieta przy migrenie zdecydowanie nie powinna jej zawierać. Stoi za tym związek chemiczny o nazwie tyramina, która także znajduje się w żółtym serze. Dosyć szybko odkrywałam, że on jest również moim wrogiem, jak również wielu innych migrenowców. Spożycie sera żółtego wywołuje napady bólu głowy aż u 19% osób zmagających się z migreną. Inne pokarmy zawierające tyraminę to wędzone ryby, surowe dojrzewające wędliny, drożdże, banany, czy produkty fermentowane (np. kefir, kapusta kiszona). Wśród najczęstszych sprawców migreny oprócz tyraminy wymienia się też: histaminę, oktopaminę, synefrynę, glutaminian sodu, azotany i azotyny, aspartam, kofeinę oraz alkohol. Nie powinno ich być w Twojej diecie i choć może się wydawać, że takie domowe sposoby leczenia migreny są mniej skuteczne niż leczenie farmakologiczne, to jestem najlepszym przykładem tego, że działają. Co jeść przy migrenie, a czego unikać? Histamina a dieta przy migrenie Ten związek chemiczny dał mi się szczególnie we znaki. Wielokrotnie był przyczyną tej najgorszej dla mnie postaci migreny – migreny z nudnościami i wymiotami. Histamina do mojego organizmu najczęściej trafiała wraz z moimi ulubionymi produktami: serem żółtym (zawierającym też wcześniej już opisywany wyzwalacz migreny – tyraminę), orzechami arachidowymi i pomarańczami. Od wielu lat już ich nie jem, chociaż, jak później dowiedziałam się, histaminę zawierają prawie wszystkie produkty spożywcze. Myślę, że ich kumulacja nie pozostała też bez znaczenia dla stanu mojej głowy. Zauważyłam, że spożycie dwóch plastrów żółtego sera w połączeniu szczególnie z sokiem pomarańczowym albo orzechami arachidowymi niosło za sobą najsilniejszy jej ból, który był zazwyczaj połączony z nudnościami i wymiotami. Każdy migrenowiec musi jednak określić swoje osobiste granice tolerancji histaminy. Powinieneś w tym celu dokładnie obserwować własny organizm. W przypadku większości osób zmagających się z bólem migrenowym objawy są szczególnie nasilone, gdy pojawia się obok siebie kilka produktów spożywczych o dużej zawartości histaminy, np. pizza z serem i pomidorami albo czerwone wino z serem. Im dłużej przechowujemy produkty, tym więcej gromadzi się w nich histaminy, szczególnie dotyczy to mięsa, ryb, wędlin. Tego nigdy nie mogłam na sobie sprawdzić, ponieważ moja mama przywiązywała sporą uwagę do tego, abyśmy spożywali świeże produkty. Będąc dzieckiem każdego dnia jadłam coś innego na obiad. Też tak było, kiedy żywiłam się samodzielnie. Zatem z uwagi na to, że w trakcie przechowywania jedzenia, a także w wyniku takich procesów przetwórczych jak kiszenie, fermentacja, piklowanie czy dojrzewanie wzrasta ilość histaminy – czynnika wyzwalającego migrenę powinieneś zadbać o to, aby jeść produkty świeże i przygotowywać posiłki na bieżąco, a pozostałości z nich zamrozić i wykorzystać później. Tym bardziej, że histaminy nie można zniszczyć przez gotowanie, grillowanie, pieczenie, smażenie czy mrożenie. Jednak zamrożenie pozwala zahamować dalszy wzrost jej zawartości. Oprócz produktów spożywczych zawierających histaminę są też takie, które nie cechują się jej wysokim poziomem, ale zachowują się jak tzw. liberatory histaminy. Pobudzają one uwalnianie histaminy związanej w organizmie człowieka, co powoduje wzrost jej stężenia we krwi. Do liberatorów histaminy należą nie tylko produkty spożywcze, ale także niektóre dodatki spożywcze czy leki. Wśród nich znajdziesz ananasy, awokado, banany, owoce cytrusowe, truskawki, pomidory, orzechy, kakao, ocet, czerwone wino, kurkuminę, glutaminiany, benzoesany (środek konserwujący żywność), siarczyny, czerwień koszelinową (barwnik spożywczy) czy tartrazynę (żółty barwnik spożywczy). Ból głowy po spożyciu histaminy występuje szczególnie u osób z niedoborem diaminooksydazy (DAO) – enzymu odpowiedzialnego za jej rozkład. Wówczas niezmetabolizowana histamina trafia do krwioobiegu, gdzie pobudza wydzielanie substancji odpowiedzialnych za rozkurcz naczyń mózgowych, które drażnią receptory bólowe. Oktapamina i synefryna a objawy migreny Pomarańcze były pierwszymi owocami, które wyeliminowałam ze swojej diety, gdyż wywoływały objawy migreny po każdym ich spożyciu. Kolejne były grejpfruty, a potem mandarynki. Grejpfruty nie należały do moich ulubionych owoców i zapewne nie powiązałabym ich z migreną, gdyby nie historia pewnego preparatu. To jest zagęszczony ekstrakt z grejpfruta, który kiedyś postanowiłam zastosować przy infekcji gardła, zgodnie ze wskazaniami na ulotce. Już po pierwszej dawce następnego dnia odczuwałam migrenowy ból głowy. Nie połączyłam go oczywiście z tym preparatem. Ból głowy powtórzył się jeszcze kilka razy po jego aplikacji, a ustąpił po odstawieniu go. Sprawcami migreny, jak podaje literatura, są związki o nazwie oktopamina i syneferyna. Glutaminian sodu – a migrenowy ból głowy Moje doświadczenia z tym związkiem w kontekście migreny są praktycznie żadne, ponieważ nie stosowałam tego związku w swojej kuchni (a wcześniej moja mama), a jeśli już miałam z nim do czynienia, to o tym nie widziałam. Nie mogłam więc powiązać glutaminianu sodu z moimi migrenami. Glutaminian sodu uznawany jest za czynnik wyzwalający nie tylko napad migreny, ale także ból głowy będący jednym z objawów tzw. syndromu chińskiej restauracji choć wyniki badań w tym zakresie nie są spójne. Glutaminian sodu stanowi dodatek do wielu produktów. Wśród nich można wymienić sproszkowane zupy, sosy sałatkowe, produkty konserwowane, przyprawy, paczkowane przekąski oraz kostki bulionowe. Ponadto występuje jako składnik innych dodatków do żywności takich jak: kazeinian sodowy i wapniowy, białko hydrolizowane, ekstrakt drożdżowy czy hydrolizowana mąka owsiana. Z tego powodu należy wnikliwie analizować składy produktów znajdujące się na etykietach, a chcąc skutecznie wprowadzić leczenie migreny dietą, starać się wyeliminować go ze swojej kuchni. Azotany i azotyny Związki te nigdy nie odgrywały znaczącej roli w moim życiu, ponieważ zbytnio nie lubiłam (i nie lubię!) produktów, które zawierają ich najwięcej – peklowane i wędzone mięso, szynki, bekon, kiełbasy, parówki. Tak więc nie mogę ocenić ich roli w wyzwalaniu u mnie migreny. Podejrzewa się jednak, że azotany i azotyny mogą prowadzić do powstawania migrenowego bólu głowy za sprawą uwalnianego tlenek azotu (II), który rozszerza naczynia krwionośne. Aspartam Na szczęście na co dzień nie musiałam używać tego związku, ponieważ nie miałam takiej potrzeby. Herbatę przestałam słodzić dosyć wcześnie, bo w szkole podstawowej. Słodkie napoje mi nie smakowały. Tak więc nie musiałam zastępować cukru sztucznym słodzikiem, jakim jest aspartam. Mogłam go jednak spotkać w innych produktach, do których jest dodawany: lekach czy gumie do żucia. Jednak ilość tego związku nie była na tyle znacząca dla mojego organizmu, że mogła wyzwolić ból migrenowy. Jak przypuszcza się za jego powstawanie odpowiedzialne są metabolity, które powstają po spożyciu aspartamu, szczególnie fenyloalanina. Migrena – leczenie dietą – czego jeszcze unikać? Oczywiście to nie wszystkie wyzwalacze bólu migrenowego. Do tej listy należy dodać także alkohol, kawę, a także pszenicę, mleko i jego przetwory. Alkohol a migrenowe bóle głowy Dobrze pamiętam, jak nad ranem obudził mnie pulsujący ból głowy. Migrena. Wzięłam tabletkę – Cinie (tryptan), która miała uwolnić mnie od tego koszmaru. Nie widziałam jednak, że to dopiero jego początek. Przed zażyciem tabletki nad ranem zawsze jadłam coś małego, aby nie przyjmować jej na pusty żołądek. Tego dnia też tak zrobiłam. Potem położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć, jak to robiłam w takich sytuacjach. Tymczasem sen nie przychodził. Pojawiły się za to nudności. Wymiotowałam trzy razy, jak tylko wypiłam trochę wody. Myślałam, że to się nie skończy. Ale już wtedy wiedziałam, co wywołało migrenę – lampka szampana, którą wypiłam w dzień poprzedzający Nowy Rok 2001. Żadnego innego sprawcy bólu nie było podczas tej kolacji. Sprawdziłam więc to jeszcze kilka razy eliminując innych potencjalnych wrogów migreny, jak brak wystarczającej ilości snu czy niektóre pokarmy ( żółty ser, wędzona szynka, piklowane warzywa, czekolada). Za każdym razem po spożyciu lampki szampana, a potem, jak się okazało też lampki czerwonego czy białego wina, następnego dnia pojawiał się ten pulsujący ból głowy, a niekiedy też nudności i wymioty. Później dotarłam do informacji, że alkohol jest jednym z najsilniejszych bodźców powodujących migreny. Zależy to oczywiście od jego ilości i od osoby. Niektóre osoby zmagające się z migreną mogą wypić lampkę wina lub nawet dwie i nic im nie będzie. Innym wystarczy kilka małych łyków, aby obudzić się następnego dnia z bólem migrenowym. Przyczyną dolegliwości bólowych mogą być efekty działania etanolu – związku chemicznego, który wchodzi w skład alkoholu. Rozszerza on naczynia wewnątrzczaszkowe oraz powoduje zaburzenie wydzielania prostaglandyn i cytokin, czego konsekwencją jest powstanie zapalenia w obrębie tych naczyń. Kawa a dieta migrenowa Mój związek z kofeiną okazał się być skomplikowany. Gdy znalazłam ją na liście wyzwalaczy migrenowych postanowiłam z niej zrezygnować. Nigdy jej dużo nie piłam, ale pomyślałam, że skoro mogę mieć mniej migren, to trzeba spróbować. Skończyło się jednak inaczej – migreną. Nie byłam zbytnio przekonana do tego rozwiązania, ponieważ nie mogłam zrozumieć, w jaki sposób coś, co pomaga w przypadku migreny, może tym samym ją wywołać. Niektóre bowiem leki przeciwmigrenowe (np. Excedrin czy Solpadeina) zawierają w swoim składzie kofeinę. Stosowałam je i czasami pomogły mi zatrzymać nadciągający atak migreny. Sprawa z kawą, a właściwie z kofeiną nie jest więc taka prosta. Kofeina może uśmierzyć ból migrenowy, kiedy go już odczuwasz, jak i zwiększyć ryzyko wystąpienia migreny, kiedy jej nie masz Aby jeszcze nieco bardziej skomplikować sprawę z kofeiną, pora dnia, w której ją spożywasz, też ma znaczenie, przeczytałam w jednej z książek. Wielu migrenowców dobrze znosi wypicie kawy lub dwóch z rana, ale później już nie. U siebie nie znalazłam takiej zależności. Może dlatego, że najczęściej kawę piłam (i nadal piję) rano. Chociaż też zdarzyło się, że były to wczesne godziny popołudniowe. Trudno więc zająć jednoznaczne stanowisko. Pszenica, mleko i jego produkty, czyli jogurt i ser twarogowy Powiązałam je z migreną dopiero kilka lat temu, kiedy po odstawieniu wyżej opisanych jej wyzwalaczy nadal mi doskwierała. I zapewne dałabym radę, gdyby nie trzydniowe maratony z bólem przerywanym jedynie na noc (oczywiście po zażyciu tryptanów!). Musiałam coś z tym zrobić, bo to mi bardzo dezorganizowało życie. Miałam dosyć leków, tym bardziej, że nie należą one wcale do tanich. Z tyłu głowy miałam też ich skutki uboczne. Poszukując informacji, co może jeszcze wyzwalać migrenę trafiłam na pszenicę, mleko i jego produkty (za wyjątkiem oczywiście żółtego sera). I przeprowadziłam na sobie kolejny eksperyment z eliminacją tych składników ze swojej diety. Najpierw była pszenica, a dopiero potem mleko i jego produkty (po spożyciu których zdarzało mi się, że odczuwałam nudności, szczególnie mleka). Nie było łatwo, szczególnie, że pszenica jest wszechobecna. Miałam te swoje ulubione produkty z jej udziałem w składzie – bagietka, bułka drożdżowa z jagodami czy makaron. Nic nie miałam do stracenia, a mogłam zyskać wiele – zminimalizować liczbę napadów migreny. Najwyżej wrócę do pszenicy po miesiącu, pomyślałam. Jak się okazało po odstawieniu pszenicy zaczęłam się czuć lepiej. Pierwszą rzecz, jaką u siebie zauważyłam, to wyższy poziom energii. Jej spadki, szczególnie po południu stały się przeszłością. Po miesiącu zauważyłam jeszcze coś innego. Nie miałam napadu migreny. Początkowo pomyślałam, że to może być zwykły zbieg okoliczności. Kiedy minął kolejny miesiąc, a potem następny bez tego okropnego bólu pomyślałam, że w końcu udało mi się pokonać migrenę. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę wrócić do jedzenia pszenicznych produktów, a także tych, które w ją mają w swoim składzie. W okresie eksperymentu z pszenicą miałam czasami bóle głowy. Musiało więc coś być jeszcze w mojej diecie, co je generuje. Mleko i jego fermentowane przetwory! To była, jak ustaliłam przeszukując informacje na temat migreny, występująca w nich kazeina. Jej odstawienie było strzałem w dziesiątkę. Pozostał jednak mały żal, ponieważ kolejne ulubione produkty – jogurt i biały ser zostały wyeliminowane z mojej diety. Odstawienie pszenicy, mleka i jego produktów zakończyło moje poszukiwania. Liczba migren zmniejszyła się u mnie z kilku w miesiącu (3-4) do jednej na pół roku. Na wszelki wypadek mam zawsze ze sobą tryptany, szczególnie na wyjazdach. Ostatnio robiąc porządki w lekach musiałam jednak wyrzucić całe opakowania tych leków, ponieważ minął termin ich ważności. A bywało tak, że w ciągu miesiąca zużywałam 6 tabletek, czyli całe opakowanie wcześniej wspominanego leku ̶ Cinie. Migrena a dieta – podsumowanie U każdego z moich pacjentów inny zestaw produktów wyzwalał migrenę. Jeżeli chcesz odkryć, co u Ciebie wywołuje ból głowy, załóż dzienniczek migrenowy, w którym będziesz notować codziennie spożyte pokarmy i reakcje Twojego organizmu na nie. Po pewnym czasie będziesz w stanie stworzyć własną listę produktów odpowiedzialnych za ból migrenowy. Dzięki tej wiedzy będziesz mógł pod okiem dietetyka ustawić indywidualną dietę, która pomoże Ci uniknąć migreny. Przygotowanie planu żywieniowego jest konieczne. Leczenie migreny dietą nie polega jednak tylko na eliminacji pewnych produktów. Musisz je zastąpić innymi, tak, aby organizmowi dostarczyć wszystkich potrzebnych składników. Jestem przykładem na to, że leczenie migreny dietą działa. Dieta pomogła mi zminimalizować liczbę ataków migreny. Kiedyś cierpiałam na nie przynajmniej 1-2 razy w tygodniu, teraz doświadczam ich najwyżej 1 czy 2 w przeciągu pól roku. Jeżeli chcesz uwolnić się od bólu głowy i nudności, skontaktuj się ze mną. Pomogę Ci. Umówimy się na konsultację, podczas której pomogę Ci ustalić sprawców Twojej migreny i zaplanujemy plan żywienia, które będzie ich pozbawiony. Bibliografia: Bunner Agarwal U., Gonzales Valene F., Barnard Nutrition intervention for migraine crossover trial, J. Headache Pain 2014; 15(1): 69. Ford The gluten syndrome: a neurogical disease, Med. Hypotheses 2009; 73(3): 438-40. Gazerani P.: Migraine and diet, Nutrients 2020; 12(6): 1658. Hindiyeh Zhang N. Farrar M. i wspł.: The role of diet and nutrition in migraine triggers and treatment: a systematic literature review, Headache 2020; 60(7): 1300-1316. Jahromi , Ghorbani Z., Martelletti P. Lampl C., Togha M.: Association of diet and hedeache, J. Hedeache Pain 2019; 20(1): 106. Mostofsky E., Mittleman Buettner C. i wsp.: Prospective cohort study of caffeinated beverage intake as a potential trigger of headaches among migraineurs, The American Journal of Medicine 2019; 132(8): 984-991. Nowaczewska M., Wiciński M., Kaźmierczak W.: The ambiguous role of caffeine in migraine headache: from trigger to treatment, Nutrients 2020; 12(8): 2259. Nowaczewska M., Wiciński M., Kaźmierczak W.: To eat or not to eat: a review of the relationship between chocolate and migraines; Nutrients 2020; 12(3): 608. Obayaski Y. Nagamura Y.: Does monosodium glutamate really cause headache?: a systematic review of human studies, The Journal of Headache and Pain 2016; 17: 54. Rockertt de Oliveira Castro K. i in: Dietry aspects of migraine trigger factors, Nutr. Rev. 2012; 70(6): 337-56. Turknett J.: Koniec z migreną, Wydawnictwo Vital, Białystok 2019. Van den Eeden Koepsell Longstreth i in: Aspartame ingestion and headaches: a randomized crossover trial, Neurology 1994; 44(10): 1783-93.
ból głowy po odstawieniu mięsa