Kliknij tutaj --> 🐒 baba jaga wcale nie jest zła
Więc opowiem wam podobną, nie mniej chyba będzie modną. 1.Czy pamiętasz tamte góry, tamte rzeki? (och tak) Gdy poszedłem hen za Tobą, w świat daleki. Choć wołali - "Baba Jaga", nie wierzyłem w to, bo z Twych oczu sama dobroć płynie, a nie zło. Gdy patrzyłaś na mnie czule, już wiedziałaś, swoim czarem, swą urodą, mnie
Mówi się, że nie są to wiarygodne statystyki, bo ludzie robią testy w domu lub nie robią ich wcale, a lekarze zlecają ich dużo mniej niż np. w ubiegłym roku o tej porze. Jak sytuacja
Ludzie powiadają, że jej dom jest taki niesamowity, że pełno w nim niezwykłych rzeczy. Strasznie jestem tego wszystkiego ciekawa. – Baba Jaga jest złą kobietą i okropne wyprawia bezeceństwa. Jeśli do niej pójdziesz, przestaniesz być naszym dzieckiem. Dziewczynka, nie zważając na zakaz rodziców, udała się jednak do Baby Jagi.
Hu! hu! ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy, mroźnym śniegiem w oczy prószy, wichrem w polu gna! Nasza zima zła! Hu! hu! ha! Nasza zima zła! Płachta na niej długa, biała, w ręku gałąź oszroniała, a na plecach drwa… Nasza zima zła! Hu! hu! ha! Nasza zima zła! A my jej się nie boimy, dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Sytuacja rodziny jest katastrofalna. Nie mają za co żyć i jak się utrzymać. Macocha namawia więc ojca Jasia i Małgosi do porzucenia dzieci. Ojcu nie przychodzi to łatwo, początkowo nie chce on dopuścić do takiego rozwiązania, ale ostatecznie ugina się wobec planów żony. Macocha okazuje się bowiem nieustępliwa i bardzo okrutna.
Agence De Rencontre Femmes De L Est. Reżyser Caradog W. James oprawił mit w sfatygowane ramy współczesnej konwencji mainstreamowego kina grozy, gdzie główną rolę często grają niewyszukane „jump scares” i długowłose potworzyce wzorowane na historiach o duchach made in Japan. To jednak nie formalne schematy są największą słabością produkcji – nad tymi da się przejść do porządku dziennego bez większych boleści. Zdecydowanie trudniej jest przymknąć oko na wszechobecną scenariuszową niedbałość... „Baba Jaga” opowiada o matce i córce; ta pierwsza miała przed laty problem z narkotykami, przez co była zmuszona oddać tę drugą do ośrodka. Mija dziewięć lat, a nastoletnia teraz Chloe (Lucy Boynton) wciąż nie może patrzeć na Jess (Katee Sackhoff), mimo że ta wyrwała się z nałogu i jest gotowa zrobić wszystko, żeby odzyskać prawa do opieki. Dziewczyna decyduje się zamieszkać z rodzicielką dopiero wtedy, gdy zdaje sobie sprawę, że pukając do drzwi domu, gdzie prawdopodobnie żyła i zmarła najprawdziwsza wiedźma, przyciągnęła ku sobie uwagę nadnaturalnej istoty. Jess zostaje postawiona przed dylematem: wesprzeć córkę w szaleństwie i odzyskać jej zaufanie, czy podążyć drogą zdrowego rozsądku i zaryzykować ponowną utratę Chloe? Wystawiona na pierwszy plan psychologia postaci z początku tuszuje niewielkie (jeszcze) dziury narracyjne. Nieśmiałą próbę sklecenia czegoś nieco bardziej złożonego aniżeli sztampowy horror popcornowy jest widoczna jak na dłoni – pod kopułą wyświechtanego wątku nadprzyrodzonego w „Babie Jadze” kryją się rodzinne relacje... relacje zarysowane bardzo powierzchownie i przedstawione tylko naprędce, ale tworzące produkt całkiem „zjadliwy” w połączeniu z wyśmienitą grą aktorską Sackhoff i baśniowym motywem. Dorzućmy do tego jeszcze buczącą złowrogo w tle muzykę, kilka ciemnych zakamarków oraz czającą się w nich figurę o pająkowatych kończynach (spuśćmy zasłonę milczenia na fakt, że przypomina ona Kayako z „Klątwy Ju-on”), a otrzymamy – wydawałoby się –przyzwoity film z solidnym klimatem w stylu „Babadooka”. Przychodzi jednak taki czas, kiedy natłok godnych politowania rozwiązań fabularnych staje się zbyt wielki, aby jakiekolwiek podteksty czy „ludowości” mogły nam to wynagrodzić. Niespokojny duch, zabobonna cudzoziemka, tajemnica do wygooglowania, kilka dziecinnie prostych zmyłek – „Baba Jaga” to parada podręcznikowych trywializmów gatunkowych. Co gorsza, przeskoki między nimi odbywają się w akompaniamencie wyjaśnień tak płytkich, że ręka sama wędruje do czoła; nawet tytułowa maszkara, mimo iż kluczowa dla rozwoju wydarzeń, dołącza do obrazu zgoła przypadkowo: po „klasycznym”, z sufitu wziętym researchu internetowym przeprowadzonym przez jedną z postaci. Sytuacyjna sztuczność przekracza granice drobnych wpadek – dwie główne bohaterki w walce z prześladującym je złem zdają się polegać na czystej intuicji, zadziwiające jest więc, z jaką łatwością wciąż wpadają na właściwe tropy. I chociaż nie obyło się bez obowiązkowego finałowego twistu, trudno docenić tę szczyptę wzmożonego wysiłku, jaką scenarzyści włożyli w zakończenie, gdyż (oczywiście!) jest ono równie naciągane i banalne, co całokształt nieszczęsnego skryptu. Jeśli sądzicie, że seans dzieła Jamesa przebudzi przynajmniej cień emocji, które towarzyszyły wielu z nas w cielęcych latach podczas obcowania z pełną magicznych, przerażających stworów fantastyką, będziecie musieli obejść się smakiem. Twórcy zmarnowali urok wywodzącej się z ludowej tradycji postaci czarownicy na rzecz podporządkowania filmu zasadom kina komercyjnego. Od strony audiowizualnej „Baba Jaga” trzyma satysfakcjonujący poziom – miły dla oka jest chociażby ponury las, gdzie zamieszkuje dzieciożerna starsza pani – lecz dla widza świadomego możliwości, jakie oferuje gatunek horror, będą to wyłącznie nędzne ochłapy. Ocena: 5/10 źródło: (Standardowa licencja) Autorka recenzji publikuje też na portalu pod nickiem Surgeon_OperatingTable, na stronie oraz na blogu: Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Kup licencję
Bajki mają w sobie coś magicznego, coś, co sprawia, że świat staje się lepszy. Bajki także bardzo wiele nas uczą i pokazują , jak należy postępować w życiu. Są takie bajki, które lubi każdy z nas. Jednak pewne złe wróżki postanowiły zamieszać trochę w naszych ukochanych bajkach… Jaki był tego efekt mogli się przekonać wszyscy, którzy w dniu 25 czerwca przybyli do podziemi kościoła św. Stanisława Kostki na przedstawienie naszych podopiecznych pod tytułem „Zamieszanie w Krainie Bajek”. Działo się wiele. Jaś i Małgosia postanowili uciec od Baby Jagi, która swoją drogą dostała nowy przydomek, a mianowicie „Babcia Jagunia”. Nie powiem - pasował do niej jak ulał. Ponieważ mimo groźnego wyglądu, każdy wie, że Baba Jaga w głębi duszy wcale nie jest taka zła. Jednak to nie wszystko, Czerwony Kapturek zamiast wilka spotkał Jasia i Małgosię, którzy niespodziewanie znaleźli się w jej bajce. Kot w Butach zgubił Janka, a krasnoludki przybyły bez Śnieżki. Jednak mimo to zrobiły furorę, a w szczególności Śpioszek, który wywołał uśmiech na wielu twarzach. Dobrze, że jak w każdym królestwie, także w Królestwie Bajek, jest król, który czuwa nad tym, aby jego poddanym żyło się jak najlepiej. Król Baj na prośbę swoich podwładnych przywrócił porządek w Krainie Bajek ponieważ - jak sam stwierdził - „stare bajki dzieci znają, bardzo kochają i chętnie czytają.”Było dużo śmiechu, radości i uśmiechów na twarzach, zarówno naszych małych aktorów jak i publiczności. Bardzo dziękujemy wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tego przedstawienia, a w szczególności naszym wspaniałym aktorom, pani reżyser, wychowawcom oraz wszystkim, którzy przybyli na nasz spektakl. Dziękujemy i zapraszamy w grudniu : ) Monika Baca
22 sierpnia 2017Językowe dylematyGrafika: odmianę Baby-Jagi zapytała ostatnio nasza Czytelniczka. A my postanowiliśmy zająć się babą jagą nieco szerzej, bo – jak się okazuje – niejedno ma… imię. Dzień dobry, bardzo chciałabym rozwikłać mój odwieczny dylemat dotyczący odmiany imion i innych rzeczowników dwuczłonowych. Na przykład, Baba Jaga. Mnie naprawdę dźwięczy o wiele lepiej odmiana: z Baba Jagą, o Baba Jadze, Baba Jagi itd. Będę wdzięczna za ewentualne „wyprostowanie” moich przekonań 😉 Pozdrawiam serdecznie, Hanna Szanowna Pani, Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości – podobnie jak to bywa zwykle także w przypadku nazwisk dwuczłonowych (zob. np. artykuł Odmiana nazwisk dwuczłonowych. Saryusz-Wolski), również tutaj odmieniają się obydwa człony: Baba Jaga a. Baba-Jaga Baba ż IV Jaga ż III, D. Baby Jagi (Baby-Jagi), CMs. Babie Jadze (Babie-Jadze), B. Babę Jagę (Babę-Jagę) Ciekawsze jest to, że tego typu zbitki można pisać zarówno rozłącznie Baba Jaga, jak i z łącznikiem Baba-Jaga. Ale to nie wszystko. Pod innym hasłem (baba) ten sam słownik notuje również zapis Baba-jaga. Idźmy dalej: internetowy Słownik języka polskiego PWN dopuszcza również pisownię baba jaga oraz baba-jaga (zob. tutaj). Również Wielki słownik ortograficzny PWN potwierdza, że obydwa człony są odmienne: Babie-Jadze, Babę-Jagę (zob. tutaj). Przy tym znajdujemy tam precyzację znaczeń – kiedy wielka, kiedy mała litera. I tak: Baba-Jaga to wiedźma z bajki, podczas gdy baba-jaga powiemy przenośnie o niesympatycznej kobiecie (zob. tutaj). Odmiana jest jednak w obu przypadkach identyczna. Można więc powiedzieć, że kwestia zapisu zbitki Baba-Jaga jest tematem niemal równie barwnym i pociągającym, jak domek z piernika bajkowej Baby-Jagi. Z wyrazami szacunku – Paweł Pomianek Tagi: fleksja, odmiana imion, wielka litera
SCENA PIERWSZA. (JAGUSIA, potem CZAROWNICA.) JAGUSIA: (z książkami w torebce idzie do szkoły): Sierotka jestem, nikogo nie mam na świecie, — zostawili mnie samą, samiutką i poszli do ziemi... Jeno chatę omszałą, ku ziemi już pochyloną zostawili i mały, maluteczki ogródek. Do szkoły chodzę, bo nie chcę być ciemną, bo kocham naukę... Jaki świat piękny! Nawet smucić się nie jestem w stanie. Co tu woni, co tu kwiatów! A jak cudnie ptaszki śpiewają... (spostrzega motyla). Ach! cóż za piękny motyl! jakie barwy! Muszę muszę go złapać... (biegnie i wpada na łąkę całą różową od poziomek). Boże! jakżeż tu pięknie! jaki zapach od tych czerwonych jagódek! Choć raz nasycę się niemi do woli... (nachyla się i zbierając zajada). CZAROWNICA. (jedzie na miotle). A to co nowego? Zjada moje poziomki na mojej łące... Poczekaj, dam ja ci za to! Cha! cha! cha! to mi gratka! Będę miała za swe poziomki pieczeń. Cha! cha! cha! (podsuwa się pocichu i uderza z całej siły miotłą w Jagusię.) A tuś mi! kraść ci się zachciało? Masz! masz! JAGUSIA. (przerażona pada na kolana.) O! mój Boże! co to takiego? Kto mnie bije i za co? (widzi straszną czarownicę i chce uciec.) Pani! przebacz! już nigdy ani jednej nie zerwę jagódki! Puść mnie do domu! CZAROWNICA. Nie zjesz, bo ja cię zjem! Cha! cha! cha! JAGUSIA. Ach! ja nieszczęśliwa! (pada na kolana.) Nie gniewaj się pani na mnie, puść do domu... CZAROWNICA. No, dosyć! marsz! (woła wesoło.) Wio! wio! hajda! Utuczę jak prosię i zjem! Ham! ham! Hej, znikajcie góry, lasy Jadę sobie na wywczasy! Pędzę, pędzę ponad góry, Ponad rzeki, ponad chmury! Hajda da! Hajda da! Czarownica jestem ja! (pędzi na miotle, wlokąc za sobą Jagusię.) SCENA DRUGA. (U Czarownicy.) CZAROWNICA. Dalej do roboty! Darmozjadów nie trzymam! Gotuj kolację. Pieczeń z kota i legumina z nietoperza. JAGUSIA. Proszę pani, ja tego nie umiem! CZAROWNICA. Wolisz, żebym cię zjadła? Połknę odrazu! Ham! ham! JAGUSIA. (przerażona.) Ach! nie! nie! już idę! CZAROWNICA. Mięso kocie w piwnicy, nietoperze na drzewie. Weź cukru, cynamonu i zrób leguminę... JAGUSIA. W tej chwili, proszę pani! (krząta się.) CZAROWNICA. Dawaj prędzej! głodnam! słyszysz? JAGUSIA. Już niosę! (stawia miski przed czarownicą.) CZAROWNICA. (zajada). Dobre! dobre! czemu nie jesz? Chuda jesteś, zanim cię zjem, utuczyć muszę... JAGUSIA. Nie mogę... proszę o kawałek chleba... CZAROWNICA. Grymasy! Masz! (rzuca kawałek chleba na podłogę) jutro nagotujesz sobie klusek, od tego się tyje. A teraz: zmywać naczynia i marsz do snu! JAGUSIA. (zmywa, potem rzuca się w kąt i spać nie może.) Ach! ja nieszczęśliwa! CZAROWNICA. (chrapie). Chrr, chrr, chrr... JAGUSIA. Spróbuję uciec, może mi się uda! (podnosi się z kąta, rozlega się trzask) CZAROWNICA (budzi się). Hej! co tam za huk? co za stuk? Co to? (wskakuje i wygraża pięścią Jagusi). Chcesz uciec? cha! cha! cha! Nie uda się nikomu ujść chaty tej, co wszystko widzi i czuje, nawet we śnie! Ostatni raz ci przebaczam! Kłaść się! JAGUSIA. (leży cicho — świta). Boże, moj Boże, co będzie zemną? O, gdyby mateńka moja żyła, nie dałaby mnie tak krzywdzić, lecz cóż? jestem biedna sierotka, sama jedna na świecie... Któż mi dopomoże? Kto mnie obroni i ukoi w smutku? Któż mi choć radą dobrą usłuży? CZAROWNICA. (budzi się). A! a! a! Gdzie moja pieczeń? Może uciekła? Al a! a! Jesteś? Dobrze... dobrze! Trzeba tylko, żebyś była trochę tłuściejsza... Lubię tłustą pieczeń... Czego stoisz? bierz się do roboty, leniuchu! JAGUSIA. Co mam robić, proszę pani? CZAROWNICA. Sprzątnąć, uczesać mnie... JAGUSIA. Ależ pani nie ma wcale włosów! CZAROWNICA. Coo? Ja nie mam włosów? Nie widzisz, jaką mam szopę włosów na czubku głowy? Zabieraj się do czesania! Mam zamiar złożyć wizytę memu przyjacielowi wężowi... Grzebień na kominie... JAGUSIA. I jak tu czesać nic? CZAROWNICA. Spleść mi warkocz z tych włosów! JAGUSIA. (bierze trzy jedyne włosy czarownicy.) To mi będzie warkocz! (wybucha śmiechem.) CZAROWNICA. (zrywa się.) A to co? (chce ją uderzyć.) JAGUSIA. (biega koło stołu, czarownica goni.) Już śmiać się nie będę! Niech pani siada. CZAROWNICA. Gdyby nie to, że jesteś moją pieczenią, zamieniłabym cię w małpkę... Dalej, do roboty! JAGUSIA. (z trudem łapie 3 włosy). Już mam! CZAROWNICA. Nie szarp mi włosów! Delikatnie, bo dostaniesz! JAGUSIA. Splotłam już proszę pani tę szopę... Co dalej? CZAROWNICA. Zrób na czubku głowy kokardę! JAGUSIA. Będzie pani wyglądała, jak Baba. CZAROWNICA. Co to znaczy? Może coś ubliżającego? JAGUSIA. To znaczy, że pani młodo wygląda. CZAROWNICA. (przeglądając się w lusterku.) Jestem piękna, jestem młoda, jestem świeża, jak jagoda! A me włosy, cudne kosy, a me zęby — pereł rzędy, a tak twarde, jako dęby! Hopsa sa! Hopsa sa! (tańczy). Cóż tak patrzysz? Zazdrościsz mi mojej urody? JAGUSIA. Ach! nigdybym nie chciała być takiem straszydłem! CZAROWNICA. Coo? straszydłem? Masz! (uderza ją.) JAGUSIA. Jeśli pani chce żebym utyła na pieczeń, to niech mnie pani nie bije i nie przestrasza... Od tego się chudnie. CZAROWNICA. Tak powiadasz? A ja właśnie lubię pieczeń bitą — jest wtedy krucha. Chociaż mam piękne i zdrowe zęby do gryzienia nawet najtwardszego mięsa... JAGUSIA. Ach! ja tylko dwa kły widzę! CZAROWNICA. Kły? Ja ci kły pokażę! Ząbki... JAGUSIA. (wzdycha.) Niech będą i ząbki! CZAROWNICA. Weź szczoteczkę od zębów i wyczyść mi je, tylko żwawo! JAGUSIA. Pfuj. CZAROWNICA. Czy słyszysz? JAGUSIA. Zaraz! zaraz! (czyści jej zęby.) CZAROWNICA. (wstaje.) No, dosyć! Idę z wizytą, tam zjem śniadanie. Co zaś do ciebie to złap szczura lub mysz i zrób sobie potrawkę — chleb leży w szafie. Gdzie mój powóz? JAGUSIA. Alboż pani ma powóz? CZAROWNICA. Stoi w kącie! (wskazuje miotłę.) Podaj! JAGUSIA. Nie powóz, ale chyba samochód, niema przecie koni... (podaje miotłę czarownicy; ta siada i ma odjechać, naraz zatrzymuje się). CZAROWNICA. Czekaj! czekaj! zapomniałam! Wyjeżdżam do Afryki, wrócę za pół godziny. Widzisz te worki z ziarnem? Masz mi z tego ziarna chleb upiec, a gdy tego nie zrobisz, to cię zjem. Chi! chi! chi! (odjeżdża). JAGUSIA. (sama.) Co pocznę? Trzy worki ziarna muszę nieść do młyna o mil kilka odległego i zemleć. Potem gdy wrócę, mam napiec chleba... całe setki bochenków, a wrócić mogę dopiero w nocy — kiedyż to zrobię? O, dolo moja, dolo! O, moja matko! Matuś moja jedyna, czemuś mnie opuściła? (ukazuje się postać w bieli, niby duch.) O, Boże! (pada na kolana.) WIDMO. (kładzie rękę na główkę Jagusi.) Jestem wciąż przy tobie Jagusiu, i nie opuszczę cię nigdy! Nie bój się dziecino... Głos twój żałosny przywołał mnie z za światów, ból twój przeniknął niebiosa i oto Pan Zastępów zstąpić mi tu pozwolił... Bądź spokojna! (znika.) JAGUSIA. (jakby zbudzona z snu.) Co to było? Kto tu był? Ach! to moja matuś! Jaka woń cudna! Fijołki pachną, róże wonieją, z niebios ku mnie przyszła... A gdzież worki z ziarnem? Boże! co to? Całe stosy chleba tu leżą. O, bądź mi błogosławiona chwilo, kiedyś tu weszła, matko moja jedyna! CZAROWNICA. (wpada.) Hej! gdzie chleb? JAGUSIA. Oto jest! CZAROWNICA. Co to? to jakieś czary! Czekaj! Dam ja ci radę! Wody! Dawaj mi wody! Idź do studni i przynieś! JAGUSIA. Zaraz, proszę pani! (chce wziąć wiaderko, ale czarownica woła). CZAROWNICA. Nie! nie! Chcę, żebyś mi przyniosła wody w przetaku! Ot! tam wisi! JAGUSIA. (załamuje ręce). Jakżeż zaczerpię? toć wyleje się woda... Nie doniosę... CZAROWNICA. Masz przynieść tejże chwili, a nie, to cię zjem! JAGUSIA. (bierze przetak i idzie.) Dolaż moja nieszczęsna! CZAROWNICA. Prędzej! prędzej! Chi! chi! chi! Będę cię miała! będę cię miała! A głodnam jak wilk! Idę nakopać sobie robaczków do przyprawy i wracam! (idzie). JAGUSIA. (stoi przy studni i szlocha). KRUK. (staje przed nią). Nie płacz, Jagusiu, przysyła mnie tu twoja matuś, abym cię ratował... Kra! kra! kra! Daj mi przetak! (Jagusia zdziwiona podaje mu przetak.) Kra! kra! kra! choć otwory ma! Krum! krum! krum! Z niebios idzie szum: Niechaj córka ma, z sita wody da. Kra! kra! kra! Jaguś wodę ma! (podaje jej sito z wodą, która się nie wylewa, sam tańczy z radości.) (Taniec kruka.) JAGUSIA. O, dzięki ci, ptaszę kochane (biegnie do czarownicy z wodą.) CZAROWNICA. Coo? I toś wykonała? czary! Ktoś ci pomaga! Zobaczymy! zobaczymy... Idź spać! JAGUSIA. (idzie spać i zasypia). CZAROWNICA. (siedzi i myśli). Straszny mam na nią apetyt! ale tak bez powodu nie wypada! Przeciem jaśnie wielmożna Baba Jaga z Czarowniczej Nory... Muszę coś obmyśleć i jutro z nią skończyć! Co tu robić? (wskakuje i klaszcze w ręce). Mam! mam! na nią sposób! nie ujdzie mi! Nie ujdzie! Cha! cha! cha! JAGUSIA. (budzi się przerażona) Co się stało? CZAROWNICA. Zaraz się dowiesz! (skacze z radości, po chwili mówi łagodnie). Wstań moje dziecko. JAGUSIA. (zdziwiona łagodnością.) W tej chwili, proszę pani (wstaje szybko i ubiera się). CZAROWNICA. Pójdziesz zaraz do mojej siostry Grenujli i poprosisz ją o szkatułkę, o której ona wie; dostaniesz tam dobre śniadanie i wrócisz do domu. JAGUSIA. Ale proszę pani, nie wiem, gdzie mieszka pani siostra? CZAROWNICA. Pójdziesz prosto, potem na lewo, potem na prawo, potem znów prosto i zobaczysz zamek — tam mieszka Grenujla. JAGUSIA. Dobrze, proszę pani, już idę... CZAROWNICA. Idź, idź moje dziecko... JAGUSIA. (wychodząc.) Jakaż ona dziś dobra! Co jej się stało? Gotowam ją polubić! (wychodzi.) CZAROWNICA. (wyjrzawszy.) Chi! chi! chi! już się jej pozbyłam! Nie wróci tu napewno, po pieczyste pojadę na miotle do Grenujli! Hi! hi! hi! (tańczy i w ręce klaszcze) SCENA TRZECIA. JAGUSIA. (idzie śpiewając.) Ej ta dana! ta dana! Dolaż moja, kochana! GŁOS. Dokąd panienka tak spieszy? JAGUSIA. (odwraca się.) O, rety! ktoś mówi... (widzi kruka) Idę do Grenujli, siostry mej pani, która jest czarownicą, mam przynieść szkatułkę. KRUK. Nieszczęsna! Wysłała Cię ona na zatratę! Ani jeden człowiek żywy stamtąd nie wrócił! Ale dano mi z nieba rozkaz, aby cię ratować, dzieweczko. Słuchaj Jagusiu! Gdy będziesz nad brzegiem strumienia powiedz mu: — Prześliczny strumieniu, pozwól mi przejść przez twe srebrzyste fale! A teraz weź tę butelkę z oliwą, chleb i szczotkę — przydadzą ci się. Kiedy podejdziesz do wrót żelaznych zamku, posmaruj je oliwą, a otworzą się same. Ogromny pies rzuci się na ciebie, szczekając — rzuć mu chleb, a odejdzie. Idź do kuchni, zobaczysz tam kucharkę, która językiem będzie czyściła blachę kuchenną. Daj jej szczotkę. Wejdź potem do pokoju Grenujli, która śpi o tej porze i weź z szafy szkatułkę. A potem uciekaj, co sił starczy. Jeśli mnie posłuchasz, nie zginiesz. JAGUSIA. Dziękuję ci, miły kruku! zastosuję się do twej rady! (odchodzi.) (Kurtyna na chwilę się opuszcza.) (Po odsłonieniu.) JAGUSIA. (stoi i mówi.) Poczciwy kruk! Jemu to zawdzięczam, że powróciłam szczęśliwie i wypełniłam żądanie swej pani. Bo, kiedy znalazłam się nad strumieniem rzekłam mu, jak kruk przykazał: — Piękny strumieniu, pozwól mi przejść przez twe srebrzyste wody! — A strumień mi odpowiedział: — Przejdź miła dzieweczko! No, i przeszłam szczęśliwie. A kiedy stanęłam przed wrotami, posmarowałam je oliwą i same się otworzyły, przepuszczając mnie do wnętrza. Lecz na podwórzu straszny pies rzucił się na mnie, kły miał potworne, a z pyska zda się ogień buchał. Przywitał mnie szczekaniem, jak grom głośnem, lecz kiedy mu rzuciłam bochenek chleba, oddalił się natychmiast. Wreszcie dopadłam do kuchni i tam ujrzałam kucharkę, która językiem czyściła blachę kuchenną; dałam jej szczotkę a wzamian za to wskazała mi komnatę; w której spała Grenujla. Wpadłam tam, schwyciłam szkatułkę i rzuciłam się do ucieczki. Gdy wtem przebudziła się krzyknęła: — Hej! kto wziął moją szkatułkę? Łapać! Kucharko! łap tę dziewczynę! Lecz kucharka odrzekła: — Ani myślę! Ona dała mi szczotkę do czyszczenia blachy, a ty mi językiem lizać kazałaś! Wtedy Grenujla zwróciła się do psa: — Psie! złap i pożryj tę złodziejkę! A pies jej na to odpowiedział: — Ani myślę! pani morzy mię głodem, a ona dała mi chleba! Grenujla w strasznej złości zwróciła się do wrót: — Wrota! nie puśćcie jej! Lecz wrota: — Ani myślimy! Pani pozwalasz, abyśmy były rdzą pokryte, a ona posmarowała nas oliwą! W końcu Grenujla, widząc, że nikt jej nie słucha, pobiegła nad strumień, chcąc sama mnie dognać. Zwróciła się do strumienia: Hej ty brudny strumieniu! — zawołała — rozstąp się. A strumień zwodniczo jej odpowiedział: — Chodź! chodź! — i Grenujla wstąpiła w jego wody, a on jej już nie wypuścił ze swych mokrych, zimnych ramion. I słyszałam długo jeszcze za sobą jej straszny głos, który dotąd mi dźwięczy w uszach: — Ach! ach! tonę! ach! Widzę czarownicę! Wygląda w stronę skąd idę, a to się zdziwi, że żyję. (podchodzi do Baby Jagi). CZAROWNICA. Co to? czy mnie oczy mylą? Wróciła moja pieczeń? wróciła żywiuteńka i zdrowa? Co to? JAGUSIA. Oto szkatułka, przynoszę ją, jakto mi pani kazała. CZAROWNICA. (udając spokój). Dobrze! dobrze! To jakaś czarodziejska sztuczka! Ale zobaczymy! Lepiej śmiać się na końcu, niż na początku! Słuchaj! Mam trzy koguty! Czerwonego, białego i czarnego! Dziś w nocy, kiedy zapieje z nich który, musisz rozpoznać ich głosy. Jeśli nie zgadniesz, pożrę cię natychmiast. JAGUSIA. (do siebie). Teraz to już napewno zginę! Matuś ratuj mnie! KRUK. (stojąc za nią.) Nie bój się, Jagusiu. Raz kra — to biały, dwa razy kra to czerwony, a trzy razy kra to czarny, rozumiesz? JAGUSIA. Rozumiem. O mój poczciwy kruku! CZAROWNICA. Kładź się koło mnie! (Bije północ, słychać pianie koguta.) KOGUT. Kukuryku! kukuryku! CZAROWNICA. Który pieje? Mów! KRUK. Kra! JAGUSIA. Biały! CZAROWNICA. Śpij. (w godzinę potem znów budzi). KOGUT. Kukuryku! kukuryku! KRUK. Kra! kra! CZAROWNICA. Mów który? JAGUSIA. Czerwony! CZAROWNICA. (zła) Śpij! (znów budzi) KOGUT. Kukuryku! kukuryku! KRUK. Kra! kra! kra! JAGUSIA. (z radością.) Czarny! CZAROWNICA. Wszystko jedno! Nic ci to nie pomoże! I tak cię zjem, bo jestem strasznie głodna! (rzuca się na Jagusię, ta broni się, wreszcie odpycha czarownicę, — kruk idzie jej z pomocą, czarownica pada, kruk wyrywa jej dwa czarodziejskie kły, w których była jej moc. Leży bezwładna na ziemi, tymczasem Jagusia ucieka.) CZAROWNICA. (leżąc na ziemi.) Moje kły! Moje dwa kły! Cała moja moc przepadła! Bądź przeklęty kruku! KRUK. Kpię sobie z twych przekleństw! (odchodzi, tańcząc i podskakując.) JAGUSIA. (idzie), Dzięki ci Boże! dzięki za zesłanie mi z niebios ratunku! Dzięki ci, miłosierny kruku! KRUK. Żegnaj mi Jagusiu. JAGUSIA. Bądź zawsze tak litościwy! (idzie i dziwi się.) Co to znaczy? Wiem, w którą iść stronę, znam swój domek omszały, swój mały ogródek, a jednak go nie widzę! Przedemną jakiś pałac wspaniały, a ku mnie idzie taki cudny młodzieniec! KRÓLEWICZ. (wyciąga ku niej ręce). Jesteś! jesteś nareszcie! oczekiwana ukochana dzieweczko!... czekałem na cię oddawna! Dziś jeszcze będzie nasze wesele... Pójdź do mego pałacu! JAGUSIA. Jakoż wejdę do twego pałacu? Świtka na mnie uboga i szara, a zgrzebna moja koszula... Jakżeż żoną twoja, ja, biedna sierotka zostanę? KRÓLEWICZ. Droższą mi jesteś nad brylanty i złoto... Jagusiu sierotko! A twe biedne szatki milsze mi nad złotogłowy! Cnota twoja błyszczy mi drogiemi kamieniami, a cierpienia twoje w rubiny cię ustroiły... Pójdź! JAGUSIA. (podaje rękę królewiczowi.) Dzięki ci, żeś na biedną wejrzał sierotę! Idę... (Ukazuje się jasna postać jej matki i błogosławi, mówiąc). Idź Jagusiu! Niech szczęście będzie twoim udziałem! Smutek i łzy niech zdala od ciebie będą! Idź, Jagusiu, Idź (znika.) (Taniec baletowy na zakończenie.) KONIEC. Druk. Sikora, Warszawa
obejrzyj 01:38 Thor Love and Thunder - The Loop Czy podoba ci się ten film? Baba Jaga, Baba Roga (mit. słowiańska) - Złowroga postać z przedchrześcijańskich wierzeń Słowian. Później antagonistyczna bohaterka ludowych opowieści, szczególnie dobrze poświadczona na terenach dawnej Rusi, choć znana była także Słowianom Zachodnim i Południowym. Wraz z ogólnosłowiańskim Wampirem/Wąpierzem, Baba Jaga kwalifikuje się do niewielkiego grona słowiańskich demonów śmierci i zła, które na dobre zadomowiły się nie tylko w lokalnym folklorze, lecz przedostały się do kultury masowej, jako krwiożerczy pół ludzie, pół potwory. Etymologia Na słowiańszczyźnie wschodniej i zachodniej zazwyczaj ów demon śmierci i natury pojawia się pod jedną nazwą - Baba Jaga. Wyjątek stanowią baśnie słowackie, gdzie znana jest pod nazwą Jenżibaba lub Baba Drasznica. Etymologia najbardziej rozpowszechnionej Baby Jagi jest stosunkowo prosta. "Baba" to określenie na starszą kobietę, zaś jaga wywodzi się najprawdopodobniej od prasłowiańskiego rdzenia -*(j)ęga, oznaczającego „mękę”, „męczarnie”, „grozę”, „niebezpieczny/a”. Tak więc "Baba Jaga" to "Niebezpieczna kobieta". Z drugiej jednak strony pierwszy człon nazwy może odnosić się także do litewskiego -*jegti "móc" lub -*jega "siła" albo staroruskich: -*jagły "prędki" lub "jaglit’ sia" - "spieszyć się" czy nawet odwoływać się do indoeuropejskiego rdzenia -*h ₂ eǵ- / -*aģ "pędzić, prowadzić". "Baba Drasznica" łączy się z irańską Drudżą / Draugą, jak i indyjską Durgą, której nazwa pochodzi od sanskryckiego "durga" ("trudno dostępna, nieosiągalna") z "dus/dur/duṣ" - "zły, trudny, ciężki", a ten z kolei z praindoeuropejskim rdzeniem -*dus "zły, nieszczęsny, fatalny". Hinduska Durga rozszczepia się często na kilka postaci, tzw. Matrik („Matek”), dzikich i krwiożerczych, mieszkających w lasach, najbardziej niedostępnych częściach gór, jaskiniach i drzewach. Ich szczególnym atrybutem są węże, z którymi łączy się także Baba Drasznica. "Jędżibabę" najlepiej porównać, a wręcz utożsamić ze spotykaną u ludów tureckich boginią Diege Baaba. U Słowian Południowych pojawiają się też takie nazwy, jak: Baba Korizma, Gvozdenzuba, Baba Roga (Serbowie i Chorwaci) czy Baba Pehtra (Słoweńcy). Babę "Roge" można połączyć z bałtowskom Raganą - złą czarownicą, dawną czczoną przez Prusów boginią natury, śmierci, ale też zmartwychwstania, zaś Baba Korizma wiąże się z łac. quadragesima i odwołuje się do Wielkiego Postu. Określenie "Baba Perchta" przywędrowało z germańszczyzny przez słowiańszczyzne zachodnią do Słowienii. Perchta to w wierzeniach etnicznych German kobiecy demon powietrzny powiązany ze śmiercią i wywołującym zamiecie śnieżne i groźne wichury. Charakterystyka W ludowych opowiadaniach z całej słowiańszczyzny pojawia się, jako demoniczna istota pożerająca dzieci, antagonistka i przeciwniczka pozytywnych bohaterów. Była ona okrutną, ale nadzwyczaj mądrą kobietą, która pomimo częściowej lub całkowitej ślepoty posiadała wiedzę, dzięki której widziała więcej niż zwykli ludzie analogicznie, jak Odyn, który za ów mądrość stracił jedno oko. Jej długowieczność była za razem błogosławieństwem, gdyż starość nie mogła ją zabić, a jedynie jakaś przybłęda (najczęściej mityczny heros) i przekleństwem, gdyż wpłynęło ono znacznie na jej wygląd, czyniąc z niej odrażającą staruchę o długich piersiach, wielkim nosie i jednej, kościstej nodzę. Jej domem była chatka na kurzej stopce, w której czarownica ledwie się mieściła. Niewykluczone, że była nadnaturalną istotą pokrzywdzoną za sprawą klątwą rzuconą przez jakiegoś słowiańskiego boga. Zazwyczaj w nocy wychodziła z kryjówki i terroryzowała lasy, łapiąc a następnie gotując w kotle napotkane dzieci, aby je potem zjeść. Mogła być niebezpieczna także dla dorosłych mężczyzn, których dusiła własnymi piersiami. Jej towarzyszami byli - podobnie jak w przypadku czarownic - kot, kruk, wąż i sowa, zwierzęta łączone z czarami, śmierciom i grzechem. Naukowcy dopatrują się w niej zdemonizowanego wcielenia dawnej bogini śmierci, podkreślając przy tym ludowe opowieści lokalizujące jej siedzibę nad rzeką łączoną z drogą do zaświatów oraz wymieszany ze strachem szacunek jakim darzono leśną staruchę. Inni slawiści uznają ją za zdegradowaną słowiańską kapłankę odpowiedzialną za inicjacje młodzieży (stąd motyw pożerania dzieci). Mitologia słowiańska Bóstwa Panteon Włodzimierza Perun • Dażbóg • Chors • Strzybóg • Simargł[1]• Mokosz[2] Wschodniosłowiańskie Swaróg • Jaryło • Kostroma • Rod • Weles (Wołos) • Perepłut • Kupała (?[3]) • Kolęda (bóstwo) (?[4]) • Dyj • Usień Bóstwa prapolskie i czeskie Jasz • Łado • Dzidzilela (Łada, Lela) • Nyja • Pogoda • Żywie • Dziewanna • Marzanna (Morana) • Jan Sobótkowy • Lel i Polel • Varpul Bóstwa Słowian nadbałtyckich i serbołużyckich Świętowit • Rujewit • Porewit • Porenut • Żywia • Swarożyc • Jarowit • Radogost • Prowe • Pogwizd • Czarnogłów • Czarnobóg • Białobóg (?[5]) • Trzygłów • Flins[6] • Krodo [7]• Pripegal • Miklos (?[8]) • Bogowie kaszubscy Południowosłowiańskie Kresnik • Trot • Perperuna • Kurent Demonologia Demony powietrzne Ażdacha • Ćmok • Chała • Zduchacz • Grad • Latawica • Obłoczyca • Omacnica • Płanetnik (Płamęta) • Poświst • Wietrzyca Demony natury (leśne, górskie i polne) Baba Jaga • Baba grochowa • Baba jagodowa • Południca • Bełt • Błędne ogniki • Łapiduch • Leszy • Boginki • Dobrochoczy • Dziwożona • Jaroszek • Licho • Miernik • Polewik • Spor • Miawka • Wiły • Samodiwa • Zagorkinia Demony wodne Boginki • Baba wodna • Bagiennik • Brodarica • Mamuna • Rusałka • Utopiec • Wodnik • Stichija • Lamia Demony domostw i dobra Łaziebnik • Domowik (Domocha) • Dydko • Bobo • Buc • Dworowy • Uboże • Gumiennik • Kłobuk • Krasnoludki • Korgorusze • Narecznice • Stopan • Skrzak • Pokuć • Skarbik • Nieśpiech Demony zła i śmierci Biali ludzie • Bies • Czart • Gnieciuch • Hurbóż • Jędza • Kikimora • Macica • Mężyk • Nocnica • Północnica • Strzyga • Tęsknica • Topielec • Upiór • Ustreł • Wilkołak • Wisielec • Zagorkinia • Zaraza • Złydnia • Zmora • Nawki • Poroniec Regionalne Ludki • Wieszczy • Stolemy • Krośnięta • Boruta • Roczitnik • Ciota • Bòrówc i Bòrowô Ciota • Szôlińc • Gòsk • Ćmuch Pół-demoniczne istoty i nadprzyrodzone byty Kwiat Paproci • Raróg • Psiogłów • Żmij Święta Wiosenne Jare Gody • Ostatki • Stado • Zielone Świątki • Święto Jaryły Letnie Święto Peruna • Noc Kupały Jesienne Dożynki Zimowe Szczodre Gody • Babidien Obchodzone niezależnie od pory roku Dziady • Slava • Swaćba ↑ Hipotetycznie dwa bóstwa: Siem i Rgieł ↑ Znana również prawdopodobnie, jako "Matka Ziemia" ↑ bóstwo hipotetyczne, najprawdopodobniej jego kult nie istniał w czasach pogańskich, a jego postać została wykreowana dużo później ↑ bóstwo hipotetyczne, istnieje dziś marginalizowana teoria o pochodzeniu zwyczaju kolędowania od bóstwa "Kolędy" ↑ Bóstwo hipotetyczne na zasadzie analogii do Czarnoboga ↑ Bóstwo o wątpliwej autentyczności ↑ Starsze wzmianki przedstawiają go, jako bóstwo germańskie, zaś późniejsze - jako słowiańskie ↑ bóstwo poświadczone jedynie w legendach o górze św. Jana
baba jaga wcale nie jest zła